Poniedziałek, 18 grudnia 2017. Imieniny Bogusława, Gracjana, Laury

Bisztynek. Herosi z małego miasteczka

2017-11-19 08:00:00 (ost. akt: 2017-11-19 08:06:17)
Alina i Robert Mroczkowie (po prawej) wraz z częścią załogi największego sklepu w Bisztynku

Alina i Robert Mroczkowie (po prawej) wraz z częścią załogi największego sklepu w Bisztynku

Autor zdjęcia: Andrzej Grabowski

Postanowili zająć się handlem, bo chcieli jak najwięcej czasu spędzać razem. Alina i Robert Mroczkowie od 20 lat prowadzą w Bisztynku działalność handlową. We wrześniu 2017 r. zdobyli 3 miejsce w Polsce w konkursie Herosi Polskiej Przedsiębiorczości.

Alina i Robert Mroczkowie to małżeństwo powszechnie w Bisztynku znane. Prowadzą aż pięć placówek handlowych. Angażują się również w życie miasteczka, choćby przez sponsorowanie i wspieranie imprez w gminie.

Wciąż są czymś zajęci. W ich biurze w największym ze sklepów zastaję Alinę Mroczek. Jej mąż przybywa później, bo zajmował się pracami budowlanymi w innym ze sklepów.

Ich firma zajęła niedawno 3. miejsce w kategorii "Wszechstronny" ogólnopolskiego konkursu Herosi Polskiej Przedsiębiorczości. Internauci oddali na nich ponad 16 tys. głosów, co pozwoliło znaleźć się w finałowej dziesiątce. Później oceny dokonywało jury. Nagrodą za 3. miejsce było 10 tys. złotych, które zostały przeznaczone dla pracowników.

Część załogi największego w Bisztynku sklepu wraz z Aliną i Robertem Mroczkami.
Fot. Andrzej Grabowski
Część załogi największego w Bisztynku sklepu wraz z Aliną i Robertem Mroczkami.


— To oni sami zdecydowali, w jakiej formie podzielimy nagrodę. Część pojedzie na wycieczkę, a część otrzyma gotówkę przy najbliższej wypłacie — informuje Alina Mroczek.

Małżonkowie mówią, że to olbrzymi sukces, ale... nie ich. — Wszystko zawdzięczamy naszym pracownikom, klientom i przyjaciołom — podkreśla Robert Mroczek.

Pierwszy sklep otworzyli w Bisztynku 24 marca 1997 r. na ówczesnej ulicy Buczka. — Gmina ogłosiła przetarg na wynajem pomieszczeń. Byliśmy jedynymi chętnymi. Chcieliśmy się wyróżnić i przyciągnąć klientów, więc zrobiliśmy sklep samoobsługowy. Takiego wtedy jeszcze w Bisztynku nie było — mówi Alina Mroczek.

— Działalność rozpoczęliśmy, gdy pracowałam jeszcze w urzędzie, a Robert w kotłowni miejskiej. Pracował w nocy, a w dzień zaopatrywał sklep. Spał tylko w przerwach. Zatrudniliśmy od razu dwóch pracowników i tak naprawdę tylko dzięki nim mogliśmy funkcjonować. Bardzo wiele im zawdzięczamy — dodaje pani Alina.

Początki łatwe nie były. Pensje małżonków były przeznaczane w dużej części na funkcjonowanie sklepu. Towar dowoził pan Robert samochodem osobowym. Czasem musiał jeździć do Olsztyna i trzy razy dziennie. Po kilku miesiącach zrezygnował z pracy w kotłowni i zajął się już tylko sklepem. Dopiero po latach kupili busa.

— To z powodu oszczędności. Taniej było pojechać po towar raz dziennie, a nie kursować co parę godzin — śmieje się pan Robert.

— W 1998 roku wygraliśmy przetarg na najem sklepu przy ulicy Żeromskiego, powszechnie nazywanym "Długim". Tam również otworzyliśmy sklep spożywczo-przemysłowy. Prowadziliśmy go dwa lata, do otwarcia dużego pawilonu przy placu Chopina. Stało się to 4 grudnia 1999 roku. Wtedy przenieśliśmy artykuły spożywcze do pawilonu, a na ulicy Żeromskiego rozwinęliśmy sprzedaż wykładzin i rowerów. Trwało to mniej więcej rok, do czasu, gdy wynajęliśmy drugą część pawilonu przy Chopina, gdzie mieściła się dyskoteka — opowiada Alina Mroczek.

Alina i Robert Mroczkowie.
Fot. Andrzej Grabowski
Alina i Robert Mroczkowie.


Obecnie prowadzą pięć sklepów. To minimarket zwany przez mieszkańców "Dużym Mroczkiem", pawilon nazywany potocznie "Promykiem", sklep w zabytkowym budynku po dawnym młynie (otwarty po rocznym remoncie, pod nadzorem konserwatora zabytków, w 2004 r.), sklep ze sprzętem AGD i RTV oraz rowerami określany powszechnie "Jedynką" (otwarty w 2016 r.) oraz "Mały Mroczek". Ten ostatni chwilowo służy za magazyn, lecz zostanie otwarty, gdy właściciele zdołają zatrudnić kogoś odpowiedniego do jego prowadzenia.

Pani Alina pamięta dokładnie daty otwarcia wszystkich placówek. Każdy nowy sklep był najpierw remontowany. Robił to pan Robert. Nie wynajmowali firm ze względu na oszczędności i tak jest do tej pory.

Chcę dowiedzieć się, z jakich przyczyn oboje postanowili zająć się handlem, skoro pracowali na ciepłych (nawet dosłownie) posadkach?

— Wychowałam się w gospodarstwie rolnym i od zawsze obserwowałam, jak moi rodzice razem pracują. Dzięki temu wciąż ze sobą przebywali. Pragnęłam, aby i nasze małżeństwo tak wyglądało. Nie chciałam, żebyśmy widywali się jedynie przez dwie godziny po południu, a tak to właśnie wyglądało, gdy pracowałam w urzędzie, a mąż w kotłowni — odpowiada Alina Mroczek.

— Nie dość, że oboje pracowaliśmy, to prowadziliśmy jeszcze gospodarstwo rolne produkujące mleko. W latach 90. mleczarnie nie płaciły za odstawiane mleko, mieliśmy duże straty, dlatego zajęliśmy się pierwszym naszym handlem. Sprzedawaliśmy to mleko mieszkańcom Bisztynka — dodaje Robert Mroczek.

Jak dzisiaj wygląda ich dzień?
— O godzinie 5 otwieramy nasz największy sklep. Pracujemy w nim przez dwie godziny i wracamy do domu na śniadanie. Około 8 znowu jesteśmy w sklepie. Ja robię zamówienia, a Robert zajmuje się remontami, naprawami. Dzień pracy kończymy około godziny 16 lub 17, a o 21 zamykamy sklep. Zawsze otwieramy i zamykamy sklep osobiście — opowiada Alina Mroczek.

Mimo tego, że sklep jest czynny w każdym dniu tygodnia, małżonkowie mają czas na swoje hobby. Pan Robert z synami trenują motocross. Synowie robią to profesjonalnie, pan Robert amatorsko, choć bierze udział w zawodach. Pani Alina jeździ konno. Ma kilka wierzchowców.

Oboje minimalizują własne dokonania.
— My tylko jeździmy do sklepów, gdy włączy się alarm, myślimy nad rozwojem firmy, ale to nasi pracownicy są głównymi autorami sukcesów — podkreślają.

Na koniec dodają, że z Bisztynka nigdzie się nie ruszą. — Mieliśmy propozycje otwierania sklepów w okolicznych wsiach i innych miastach, ale nie będziemy tego robić. Nasza firma będzie działać w Bisztynku dopóki my ją prowadzimy. Jeśli nasze dzieci zdecydują inaczej, to będzie to już ich sprawa — mówi Alina Mroczek.

Andrzej Grabowski
a.grabowski@gazetaolsztynska.pl


Czytaj e-wydanie
Podziel się informacją: Pochwal się tym, co robisz. Pochwal innych. Napisz, co Cię denerwuje. Po prostu stwórz swoją stronę na naszym serwisie. To bardzo proste. Swoją stronę założysz klikając " Tutaj ". Szczegółowe informacje o tym czym jest profil i jak go stworzyć: kliknij
Polub nas na Facebooku:

Źródło: Gazeta Olsztyńska

Komentarze (1) pokaż wszystkie komentarze w serwisie

Dodaj komentarz Odśwież

Zacznij od: najciekawszych najstarszych najnowszych

Dodawaj komentarze jako zarejestrowany użytkownik - zaloguj się lub wejdź przez FB

  1. aqa #2377516 | 83.9.*.* 19 lis 2017 13:40

    Cudowni ludzie z ogromnym sercem

    Ocena komentarza: poniżej poziomu (-1) ! - + odpowiedz na ten komentarz pokaż odpowiedzi (1)

    Zagraj w GRY.wm.pl

    • Goodgame Empire
    • Goodgame Big Farm
    • Goodgame Poker
    • Shadow Kings - The Dark Ages