środa, 19 grudnia 2018. Imieniny Beniaminy, Dariusza, Gabrieli

Prawie dwie godziny szukano pomocy dla potrąconego psa

2014-02-23 12:01:17 (ost. akt: 2014-02-24 20:29:21)
Potrącony pies w rękach weterynarzy z polikliniki w Olsztynie.

Potrącony pies w rękach weterynarzy z polikliniki w Olsztynie.

Autor zdjęcia: Justyna Garela

Prawie dwie godziny trwało "pomaganie" potrąconemu przez samochód bezdomnemu psu w Bisztynku. Wyczerpanego, wycieńczonego i rannego psa do lecznicy odwiozła wreszcie kobieta, kóra była też świadkiem jego potrącenia.

Do naszej redakcji zatelefonowała zdenerwowana Czytelniczka. Opowiedziała nam historię "udzielania pomocy" psu potrąconemu przez samochód w Bisztynku. Historię z wczorajszego (23. lutego) wieczora.

- Około godz. 19 byłam świadkiem potrącenia bezpańskiego psa na jednej z ulic w Bisztynku. Pies koczujący od co najmniej pięciu lat w prowizorycznej budzie tuż przy budynku Urzędu miejskiego w Bisztynku, tuż po potrąceniu schował się w tej budzie - mówiła nam Justyna Garela.

- Wiedziałam, że potrąconemu psu potrzebna jest pomoc. Zatelefonowałam na numer alarmowy i wezwałam policję. Policjanci z Bisztynka przyjechali na miejsce i wezwali urzędnika miejskiego, pana Lewandowskiego. Ten przybył na miejsce i według mnie próbował mnie spławić, żebym poszła do domu. Postanowiłam jednak, że pozostanę na miejscu aż biednemu psiakowi zostanie udzielona pomoc - relacjonowała nam Justyna Garela.

- To wszystko, czyli jakieś telefony do weterynarzy, którzy podobno nie chcieli przyjechać, "bo jest ciemno", "bo nie mają środków do uśpienia" trwało prawie 2 godziny. Wreszcie p. Lewandowski zatelefonował do burmistrza. Ten podobno stwierdził, że jeśli jestem taka uparta, to mogę tego psa zawieźć do lecznicy a gmina zwróci mi koszty. Tak też zrobiłam. Zawiozłam psa do polikliniki weterynaryjnej uniwersytetu w Olsztynie, bo to była jedyna czynna lecznica weterynaryjna - opowiadała Justyna Garela.

- Ten pies od około 5 lat błąkał się po Bisztynku. Mieszkańcy zrobili mu prowizoryczną budę. Jedna z pań mieszkających w pobliżu mówiła mi, że w sprawie tego psa wysłała 5 petycji do Urzędu Miejskiego. Nie było żadnej reakcji.

- W poliklinice w Olsztynie weterynarz powiedziała mi, że tak wycieńczonego psa już dawno nie widział. Lekarka stwierdził, że ma on na pewno złamaną jedną z łap. Został opatrzony i zostanie poddany badaniom diagnostycznym.

- W poniedziałek idę do burmistrza w sprawie zapłaty za leczenie. Poza przejechaniem 120 kilometrów nie poniosłam innych kosztów, bo w klinice nie żądano ode mnie natychmiastowej zapłaty - opowiadała p. Justyna.

- Sprawą przedłużającej się procedury poszukiwania pomocy zwierzęciu przez urzędników miejskich zainteresowałam Stowarzyszenie Na Rzecz Pomocy Zwierzętom i Ochrony Przyrody "Azyl" w Bartoszycach. Wiem, że po leczeniu przygarną tego psa i już poszukują mu domu. Wiem też, że postanowili nagłośnić tę sprawę i o zaniedbaniach powiadomić odpowiednie organy.

- Ja sama nawet nie chcę komentować tej przerażającej bezradności naszych urzędników. Czułam tylko, że chcą się mnie jak najszybciej pozbyć a w sprawie psa uprawiali typową "spychologię". Mam nadzieję, że ten kolejny przykład czegoś ich nauczy, bo poprzedni przypadek widocznie niczego ich nie nauczył mimo, że prowadzone jest w tej sprawie śledztwo - mówiła Justyna Garela.

Stowarzyszenie "Azyl" rzeczywiście opublikowało już apel do osób, kóre zechcą przygarnąć poszkodowanego psa. Przyłączamy się do tego apelu. Osoby zainteresowane adopcą mogą telefonować pod numer: 697-720-265 lub pisać pod adres: stowazyl@wp.pl

Dodano 24.02.2014 r. godz. 10:00
Przed kilkoma minutami do autora tekst zatelefonował burmistrz Jan Wójcik. Zareagował ostro na publikację.

- Mam do powiedzenia tylko tyle, że pomówił pan urząd, mnie, zastępczynię burmistrza i pracowników. Czy opublikuje pan też nasze wypowiedzi? Autor odpowiedział twierdząco, ale próby nawiązania rozmowy i wysłuchania innej wersji zdarzeń skończyły się niepowodzeniem.

- Pomówił pan urząd, pracowników i mnie. Tyle mam do powiedzenia! - wciąż powtarzał Jan Wójcik.
Zgodnie z obietnicą publikujemy tę wypowiedź.

Andrzej Grabowski
a.grabowski@gazetaolsztynska.pl
Polub nas na Facebooku:

Źródło: Gazeta Olsztyńska

Zobacz także

Komentarze (30) pokaż wszystkie komentarze w serwisie

Dodaj komentarz Odśwież

Zacznij od: najciekawszych najstarszych najnowszych

Dodawaj komentarze jako zarejestrowany użytkownik - zaloguj się lub wejdź przez FB

  1. pod rozwagę psiarzom #1338391 | 178.180.*.* 1 mar 2014 19:04

    Jakim prawem „miłośnicy” zwierząt, a konkretnie psów - uprzykrzają życie ludziom? Dlaczego „dekorują” miasto rozkładającymi się kupami? Dziwi fakt, że osobnikom po drugiej stronie smyczy - eleganckim panom i paniom na obcasach nie przyszło do głowy, że zawłaszczają sobie miejsca użyteczności publicznej uniemożliwiając bezpieczne i kulturalne korzystanie z nich innym (tym, którzy nie są psami). Czy ktoś pomyślał o służbach porządkowych zmiatających śmierdzące łajno? Jak się czują ludzie koszący latem trawniki, kiedy spod kosiarki rozdrabniane odchody rozpryskują się na wszystkie strony, trafiają na twarz i ubranie?

    ! - + odpowiedz na ten komentarz

  2. ja4 #1334421 | 81.15.*.* 25 lut 2014 12:26

    Ogromny szacun dla Justyny! Tyle sie poświęciła. Jesteś dzielna i mocna, wzór dla innych w Bisztynku.

    Ocena komentarza: warty uwagi (5) ! - + odpowiedz na ten komentarz

  3. Justyna #1334366 | 195.245.*.* 25 lut 2014 11:17

    chciałabym tylko dodać że Poliklinika Weterynaryjna jest jedną z najtańszych przychodni. Właśnie dzięki uprzejmości i wrażliwości studentów pies został doprowadzony do porządku i to ZA DARMO. W ramach praktyk, które wykonują nie dostają złamanego grosza za swoją pracę. Pies jest zwierzęciem udomowionym przez człowieka i dlatego powinniśmy brać za niego odpowiedzialność. To że pomagamy zwierzętom nie wyklucza pomaganie ludziom. I nie chodzi tu tylko o ten jeden przypadek ale o problem, który istnieje i nie można go zamiatać "pod dywan". Mam nadzieję, że osoby które negują postawę, która powinna być normą w społeczeństwie nigdy nie będą potrzebowali żadnej pomocy od ludzi, gdyż zawsze jest ryzyko że trafią na osoby totalnie pozbawione empatii. A nie łudźmy się ktoś kto nie ma w sobie empatii dla zwierząt też nie będzie jej miał dla ludzi!!!

    Ocena komentarza: warty uwagi (4) ! - + odpowiedz na ten komentarz

  4. Hycel Wacław #1334253 | 46.204.*.* 25 lut 2014 08:42

    przywieź go do mnie Justyna, ja sie nim zajme...

    Ocena komentarza: poniżej poziomu (-2) ! - + odpowiedz na ten komentarz

  5. Justyna #1334128 | 81.190.*.* 24 lut 2014 22:22

    Wciąż szukamy domu!!! foxterier z bardzo łagodnym usposobieniem. Wiadomo już, że będzie miał zabieg na zwichniętą rzepkę i uszkodzoną miednicę. Rentgen wykazał również obecność śrutu w łapce. Pies był skrajnie odwodniony, podawane są kroplówki. Mimo cierpienia którego zaznał jest ulubieńcem wszystkich studentów na Poliklinice Weterynaryjnej, to zadziwiające jak lgnie się do ludzi. Został już poddany wstępnym zabiegom pielęgnacyjnym (pozbycie się sfilcowanej sierści oraz kąpiel). Będzie to najwierniejszy przyjaciel na świecie. Badanie krwi wykazało że psinka wolna jest od jakichkolwiek chorób. Zostanie zaszczepiony. Jedyne czego mu teraz potrzeba to obecność człowieka, takiego któremu na nowo zaufa.... ze względu na swoje niewielkie rozmiary doskonale nadaje się do mieszkania w bloku. Pomogę przy transporcie.

    Ocena komentarza: warty uwagi (6) ! - + odpowiedz na ten komentarz pokaż odpowiedzi (3)

    Pokaż wszystkie komentarze (30)

    Zagraj w GRY.wm.pl

    • Goodgame Empire
    • Goodgame Big Farm
    • Goodgame Poker
    • Shadow Kings - The Dark Ages